Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział II Spotkanie

Rozdział II Spotkanie

Głuchy szum w telefonie-to Harry słyszał.Nie wiedział co powiedzieć.Zatkało go.Zamurowało.Zniszczyło od środka...Wszyscy siedzieli w milczeniu do póki Hermiona niezapytała:
-Harry,dorze się czujesz?
Harry popatrzył na nią zdziwiony.Jak mógł czuć się dobrze skoro jego dziewczyna została uprowadzona i w każdej chwili może zginąć.Chłopak wstał,odłożył słuchawkę i powiedział:
-Nie,Hermiona,czuję się źle.

. . .

Teraz byli w pociągu gdyż tak zdecydowała Hermiona.Kierowali się do Hogwartu,chociaż Harry niewiedział po co.Nic go już nieobchodziło.Gapił się,przez okno,na zmnieniający się krajobraz.Aż tu nagle pociąg gwałtownie przyspieszył:
-Co się dzieje?-zapytał Ron.Hermiona wystawiła głowę przez okno:
-Nie jedziemy po torach!-krzyknęła
-Co?To po czym?-spytał przerażony Ron
-Po niczym!
Miała rację.Niewiadomo jak to się stało ale wypadli z torów.Trudno odróżnic czy latają,czy spadają.Jedno jest pewne:niebyło im do śmiechu.
Po dłuższym czasie Ron zapytał:
-Jak długo tak spadamy?
-Sześć godzin-powiedziała pod nosem Hermiona
-I pięć minut-dodał Harry i wlepił nos w szybę.Co ajkiś czas na okno pociągu wpadał jakiś ptak lub coś podobnego.-Niedobrze mi-pomyślał Harry
Wreszcie spadli na ziemię.Hm...może ziemia to nienajlepsze słowo...Może tak:wreszcie spadli w dół.Tylko że to był staw,lub jezioro.Ron wstał,pomógł rownież Harry'emu i zapytał:
-Gdzie Hermiona?
-Niewiem-odpowiedział ponuro.
Nagle ją zobaczyli:brudną,obłoconą i...:
-No co tak się na mnie patrzycie?-zapytała wychodząc z wody
Obydwoje parskneli śmiechem:
-Z czego się śmiejecie!To...to niejest śmieszne!-powiedziała obrażona,nie wiedząc o co im chodzi
-Owszem jest-powiedział Harry i dodał-Masz żabę na głowie!-i zachichotał.
Natomiast Hermiona wpadła w panikę.Przecież ona,jak każda dziewczyna,brzydzi się żab.

. . .

W końcu ją zdieli,i zaczeli szukać innych pasażerów.Niestety niemogli ich znaleźć,nadomiar złego zaczęło się ściemniać:
-I co teraz?-zapytał Harry-nawet niewiemy gdzie jesteśmy.To wyszystko twoja wina!-krzyknął odwracając się do Hermiony:
-Moja wina?Ja tylko próbuję ci pomóc Harry!Gdyby nie ja to..to...
-...bylibyśmy w domu-dokończył Harry.Hermiona rozpłakała się i usiadła na kamienu.Ron zapytał Harry'ego:
-Odbiło ci?Niewyżywaj się na niej.Przecież wiesz że chciała dobrze...
-Problem w tym że jej jakoś to niewyszło
-Jesteśmu twoimi przyjaciłómi co jest z tobą?Zaczynasz się dziwnie zachowywać.Przykro mi że zginęła ci dziewczyna ale to nie powód...
-Przepraszam-przerwał mu Harry.-Muszę ci coś pokazać-ale nagle ktoś wyszedł zza krzaków.To była Luna.
-Harry,Ron!Co tu robicie?-zapytała
-Chcieliśmy zapytać cię o to samo-powiedział Harry ale Ron dał mu do zrozumnienia żeby przestał
-Ja...zbieram jagody i...-nagle zauważyła Hermionę.Podbiegła do niej i zapytała:
-Co się stało?No,powiedz.To ja Luna.
-Hermiona otarła łzy i uśmiechnęła się:
-Nic się nie stało.Naprawdę nic...-powiedziała i popatrzyła dziwnym wzrokiem na Harry'ego.

27/06/2007 15:56:18 [Powrót] Komentuj